poniedziałek, 14 kwietnia 2008

DUCHY GOI


Niedawno obejrzałam "Duchy Goi " Formana. Na wstępie zaznaczę, że zrobił na mnie duże wrażenie. Naprawdę nie rozumiem utyskiwań niektórych krytyków, którzy zabrali się za porównywania do słynnego "Amadeusza". To dwa całkiem różne filmy i choć oba traktują o artyście, zupełnie odmiennie kładą akcenty. "Amadeusz" jest porywającą opowieścią o geniuszu zderzonym z przeciętnością , "Duchy Goi" to wstrząsająca przypowieść o zagubieniu człowieka wobec historii i własnej natury.
Dwie centralne postacie filmu, Goya i duchowny Lorenzo, w pewnym momencie oskarżają siebie nawzajem o bycie prostytutką. Goya, wspaniały artysta,odnotowujący w swych dziełach zło świata, służy talentem kolejnym zmieniającym się władzom , nie protestuje, gdy Inkwizycja oskarża jego muzę, Inez. Lorenzo gładko przechodzi od surowego inkwizytora do wolnomyślicielskiego rewolucjonisty. Raz nazywa Woltera szatanem, by kilka scen dalej sypać cytatami z Kandyda.
To właśnie postać Lorenzo jest najciekawiej pogłębiona, co w tym wypadku oznacza "pogmatwana". Naprawdę jest się bezradnym w ocenie tego człowieka. Już w pierwszej scenie jawi się raz jako obrońca twórczości Goi, a raz jako zwolennik powrotu do terroru religijnego. Niezwykle opanowany , właściwie beznamiętny, ulega pożądaniu wykorzystując przebywającą w więzieniu Inez , co okaże się ,dosłownie ,brzemienne w skutki.
Odmieniony Lorenzo jest nie mniej zagadkowy. Stojący na czele bezwzględnego wpajania Hiszpanom ideałów Rewolucji Francuskiej, błyskotliwy, gładki w obejściu , kochający mąż i ojciec, który nie ustaje w staraniach,by pozbyć sie pamiątki po swym dawnym życiu- córki Inez.
Koniec Lorenzo jest wstrząsający, choć mało zaskakujący. Historia zatoczyła koło.












sobota, 23 lutego 2008

VOLVER


Nie każdy lubi twórczośc Almodovara. Na wstępie powiem, że ja zaliczam się do jego fanek. Zabawne , ale to co u innych reżyserów zdecydowanie mnie odrzuca , a więc pewne przerysowanie ocierające się o kicz , u hiszpańskiego artysty wzbudza mój zachwyt. Volver jest w stanie zachwycić również tych nieprzekonanych do Almodovara.
Aktorstwo jest wspaniałe, Penelope Cruz nigdy nie grała ani nie wyglądała lepiej, Carmen Maura wraca z wielką klasą. Śmiech przeplata sie z refleksją, czarny humor z melodramatyzmem.
Filmowe uniwersum jest zaludnione wyłącznie kobietami. Mężczyźni , przedstawieni jako sprawcy zła i niesprawiedliwości, pojawiają się na chwilę, by zaraz zniknąc . Niektórzy na zawsze... Atmosferę filmu wyznacza śmierć , będąca osią całej historii. Ma ona różne oblicza . Raz jest częścią codziennej egzystencji, której symbolem jest pieczołowite pielęgnowanie nagrobków. Innym razem wstrząsającą konsekwencją popełnionego zła.
Volver opowiada także o wybaczeniu, pojednaniu , wreszcie o miłości. Ta ostatnia nie ma jednak charakteru romantycznego. Relacje damsko -męskie są tu skażone zbrodnią , nie mają oczyszczającej siły. Taką posiada jedynie więź matki z córką: pełna pretensji i skrywanej rozpaczy, ale tez zdolna do każdego poświęcenia.

piątek, 1 lutego 2008

DON JUAN DE MARCO


Co myśleć o mężczyźnie , który ogłasza się największym kochankiem świata? Jest arogancki, głupi, zarozumiały? A może infantylny? Cóż, wszystko komplikuje się dodatkowo, gdy ten samozwańczy Don Juan XX wieku , przywdziewając strój swego bohatera postanawia popełnić samobójstwo. Jak n a uwodziciela przystało z braku miłości , oczywiście. I tu sarkazmy i kpiny zmieniają się w troskę o zdrowie psychiczne mężczyzny. Na szczęście zaoszczędzone mu będą pseudonaukowe seanse na kozetce i pełne politowania spojrzenia lekarza. Nasz bohater trafi bowiem pod opiekę psychiatry, który zamiast leczyć , sam poddaje się kuracji zaserwowanej mu przez pacjenta.
Powiem szczerze, że postacie Don Juana, czy Casanovy nigdy nie kojarzyły mi się pozytywnie. Uważałam je raczej za wytwory męskiej , nadmiernie pobudzonej wyobraźni i kultury , która kobiety traktuje przedmiotowo (te statystyki o ilościach kochanek). Film jednak wydobywa z tych historii tak porywającą radość życia, pochwałę miłości i piękna, które można dostrzec w każdej osobie , że nie sposób mu się oprzeć.
Don Juan jest kochankiem idealnym , bo potrafi sprawić, ze kobiety czują sie przy nim idealnymi kochankami. To otwartość na człowieka, jego potrzeby, doznania jest kluczem do sukcesu. Psychiatra, grany przez Marlona Brando, odkrywa na nowo piękno swej żony i pasję życia, a droga do tego wiedzie przez wyjście ze skorupy , w której żyło sie latami. Najpierw zauważa piękne oczy żony, by wreszcie spytać ja o jej marzenia i nadzieje.
Piękna apoteoza miłości i wolności, która znosi ograniczenia i więzy nakładane nam przez prozę życia.